"Wrażliwe serce" związkowca

 Data publikacji: 10/09/2017

Każdy ma prawo do swojej wizji postawy, jaką powinien reprezentować przedstawiciel organów związku zawodowego, w szczególności nieformalny założyciel organizacji mającej bronić pracowników przed dominującą pozycją pracodawcy. Jednak pewne sytuacje nie mogą zostać uznane za postawę godną osoby stojącej za organizacją związkową w żadnym przypadku, a z taką właśnie sytuacją mieliśmy ostatnio do czynienia w Enea S.A.

Wyobraź sobie Czytelniku, że jesteś młodym człowiekiem zaczynającym dopiero karierę zawodową. Ledwie rok temu urodziło Ci się dziecko, udało Ci się zdobyć pracę w Enea S.A. na stanowisku szeregowego pracownika. Zawarto z Tobą pierwszą umowę o pracę na czas określony trwający 6 lub 7 miesięcy.

Do tego momentu jest historia jakich wiele, nic w niej szczególnego ani złego. Ale następna umowa zawarta jest z Tobą na okres 2-ch miesięcy, co ze względu na brak merytorycznych uwag do Twojej pracy jest dla Ciebie sporym zaskoczeniem. Otrzymujesz wprawdzie dziwne sygnały co do konieczności zapisania się do organizacji związkowej Twojego dyrektora, sugeruje Ci się zerwanie koleżeńskiej znajomości z osobami przez Dyrektora nielubianymi, ale Twoją pracę nawet się chwaii.

Przez dwa miesiące nie otrzymujesz negatywnych sygnałów co do Twojej pracy, na krótko przed dniem  końca Twojej 2-miesięcznej umowy o pracę Twój bezpośredni przełożony rozmawia z Tobą o zadaniach w okresie znacznie wykraczającym poza termin końca Twojej umowy o pracę na czas określony.

I oto nadchodzi dzień, w którym według wszelkich oznak powinieneś otrzymać następną umowę o pracę. Tymczasem pod koniec tego dnia jesteś wezwany na rozmowę z szefostwem Twojego departamentu i tam Dyrektor Twojego pionu wręcza Ci obiegówkę kończącą pracę i oznajmia, że nie widzi w Tobie poprawy, a Twoja osoba nie została zaakceptowana w zespole. Nie masz szans znaleźć innej pracy, z dnia na dzień jesteś bezrobotny bez żadnego sygnału ostrzegawczego.

Opisana sytuacja miała miejsce w Enea S.A. w ostatnich dniach, a wspomniany Dyrektor Pionu jest nieformalnym założycielem organizacji mającej chronić pracowników przed... takimi właśnie sytuacjami ze strony pracodawcy. Od tego dnia wyszły na jaw inne pikantne szczegóły tej historii, wkrótce je przedstawimy.

Co o tym myśleć? Czy to postawa godna człowieka, który mimo iż nie ma odwagi otwarcie i w sposób formalny okazać swojej roli w tworzeniu nowej organizacji powstałej na bazie Ustawy o związkach zawodowych w Enea S.A. to zgodnie z powszechną wiedzą nim jest, pełniąc w nim rolę szarej eminencji? Myślimy, że każdy potrafi sobie wyrobić na ten temat własną opinię. Tymczasem młody ojciec rocznego dziecka pracę już stracił.